W sobotę wieczorem odszedł od nas Michał Jacek, prezes ASPR-u Zawadzkie, wieloletni animator kultury sportowej w Zawadzkiem. Śmierć zabrała go nagle i niespodziewanie, pozostawiając nas w żalu, bólu i smutku.
Połowicznym sukcesem zakończyła się 16-ta kolejka dla naszych drużyn. Na wysokości zadania stanęła Gwardia Opole, która pewnie wygrała z Końskimi 10-cioma bramkami i coraz pewniej czuje się na pozycji wicelidera, a pozycja ta, jak wiadomo, daje prawo do gry w barażu o I ligę. Gorzej poszło ekipie z Zawadzkiego, która przegrała w Wolsztynie z tamtejszym beniaminkiem i nie zdołała poprawić swego miejsca w tabeli.
Przez piętnaście kolejek zabrzańscy szczypiorniści byli niepokonani w lidze. Drużyna, która wygrywała po kolei z kim się dało, została zatrzymana w Bochni przez BKS. To prawdziwa sensacja kolejki i wielki wyczyn bocheńskiej drużyny. Lider stracił pierwsze punkty i choć nie zmienia to ani o trochę jego pozycji w tabeli, to czar maszynki do wygrywania prysł. Już nie ma w grupie drużyn niepokonanych.
Na potknięciu lidera skorzystała Gwardia Opole, która po zaciętej końcówce pokonała w Łodzi ChKS jedną bramką i odrobiła do lidera dwa punkty straty.
Piłkarze ręczni ASPR-u zaliczyli chyba największą wpadkę tego sezonu. Przegrali z ostatnim w tabeli Czuwajem, co jest jedną z największych niespodzianek kolejki (większa to tylko przegrana Zabrza w Bochni).
Kolejne, planowe można rzec, zwycięstwo zanotowała na swoim koncie Gwardia Opole. Nasza drużyna grała w Chrzanowie z broniącym się przed spadkiem MTS-em i nie dała sobie odebrać dwóch punktów. Gwardziści wygrali różnicą pięciu bramek, ale zwycięstwo nie przyszło łatwo, a decydujący okazał się ostatni kwadrans meczu, który Chrzanów musiał kończyć bez swego najskuteczniejszego zawodnika, Skoczylasa, który został ukarany czerwoną kartką. Do tego kluczowego momentu mecz był wyrównany.
Po serii pięciu meczów bez zwycięstwa drużyna ASPR-u Zawadzkie wreszcie wygrała ligowe spotkanie. W meczu z bezpośrednim rywalem w tabeli, BKS-em Bochnią nasi zawodnicy zeszli z boiska z podniesionym czołem po efektownej wygranej 44-35. Tak wysokie zwycięstwo jest nagrodą za dobrą postawę w meczu i być może dobrą odskocznią do odbudowania ligowej pozycji.
W drugim meczu rundy rewanżowej ASPR Zawadzkie przegrał w Końskich i wrócił do Zawadzkiego na tarczy. Zupełnie inaczej spisała się Gwardia Opole, która odprawiła z kwitkiem drużynę z Radomia i umacnia się na pozycji wicelidera. Mało brakowało, a Gwardia zdołałaby odrobić do lidera dwa punkty straty, bo Zabrze omal nie potraciło punktów w Łodzi, gdzie wygrało zaledwie jedną bramką.
Końskie: Przemysław Witkowski, Mateusz Kornecki, Rafał Ratuszniak - Michał Przybylski (3), Roman Baturin (7), Rafa Biegaj (7), Robert Napierała (2), Arkadiusz Bąk (3), Hubert Kornecki, Krzysztof Słonicki (1), Sebastian Smołuch (5), Norbert Trojanowski, Tomasz Napierała (6), Jakub Soja ASPR: Tomasz Wasilewicz, Łukasz Romatowski - Michał Krygowski (1), Andrzej Kryński (4), Daniel Skowroński (4), Paweł Dutkiewicz (2), Lucjan Galus (6), Paweł Swat (6), Michał Morzyk (1), Krzysztof Kubillas (4)
Drugi mecz ASPR-u w rundzie rewanżowej zakończył się drugą porażką. Tym razem zespół z Zawadzkiego nie sprostał Końskim i wraca do domu na tarczy. Mecz był wyrównany tylko na początku. Po 22 minutach mieliśmy remis 11-11, ale potem było już tylko gorzej. Zaczęło się od siedmiu bramek straconych z rzędu, po których Końskie objęły prowadzenie 17-11. Do przerwy udało się tę stratę częściowo odrobić, a na początku drugiej połowy prawie zniwelować, ale później inicjatywę ponownie przejęli gospodarze i zasłużenie wygrali sześcioma bramkami.
Opolska Gwardia nie dała rady liderowi i przegrała w Zabrzu ośmioma bramkami. Początek meczu był wyrównany, drużyny wymieniały się ciosami, ale po 10 minutach zaczęła się rysować przewaga gospodarzy, którzy odskoczyli na 9-6, potem 12-7.