Kolejny wyjazd Zawadzkiego zakończył się po prostu tragedią. To, co zrobiła drużyna ASPR-u w Zawierciu, to prawie to samo, co Nielba w Opolu. Zawadzkie prowadziło do przerwy 4-ma bramkami, w drugiej połowie kontrolował przewagę, aż wreszcie przyszła minuta, w której Zawadzkie stanęło, zapomniało, po co pojechało do Zawiercia, a Viret w kilka minut zniwelował stratę i wyszedł na prowadzenie. Przestój ASPR-u zniweczył wypracowaną przewagę i szansę na powiększenie konta o dwa punkty.
Że mecz w Opolu będzie emocjonujący i niezwykle zacięty, wiedzieli wszyscy. Że będzie trzymał w napięciu, nie wątpił nikt. Nie darmo bilety na szlagierową potyczkę lidera z wiceliderem rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Kto wybierał się na ten mecz, miał jak w banku, że zapamięta go na długo. Nikt jednak w najgorszych koszmarach nie mógł sobie wyobrazić tego, co rzeczywiście się stało. Komentator Radia Opole zdarł gardło i pewnie przez kilka dni będzie dochodził do siebie, a ilu kibiców leczyć będzie nieme gardło, nie sposób zliczyć.
W Opolu dojdzie dziś do chyba najciekawszego meczu całego sezonu. Gwardia w spotkaniu na szczycie zmierzy się z wiceliderem tabeli, Nielbą Wągrowiec. Mecz niezwykle istotny dla obu drużyn. Gwardia w przypadku zwycięstwa praktycznie zapewni sobie awans do I ligi, a Nielba w przypadku wygranej zbliży się do lidera na jeden punkt i zachowa szanse na uniknięcie barażu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi przemawiają za drużyną Gwardii, która w tym sezonie nie ma sobie równych (przegrała tylko jeden mecz) i jest niezwykle poukładaną ekipą.