Rozwój: Soliński - Mielnik, Tanżyna, Gałecki, Winiarczyk, Gacki, Kapias, Kun (63 Wróbel), Tkocz (88 Mazurek), Azikiewicz (77 Żak), Gielza (58 Kozłowski) Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Budek, Koprucki, Ninković, Matusiak (46 Szatan), Fonfara (74 Tumicz), Ryndak (74 Zaradny), Dudek, Tylec (68 Wrzesień), ArakDrużyna Rozwoju dała sobie wydrzeć zwycięstwo w ostatnich minutach meczu. Prowadziła 2-0 i do 87 minuty wszytko było w porządku. Wtedy jednak Zagłębie zdobyło kontaktowego gola, a w doliczonym już czasie drugiego, na wagę remisu. Zamiast trzech punktów, które miały zostać na Śląsku, został tylko jeden, drugi pojechał do Sosnowca.
Niewiele brakowało, by lider wyjechał z Góry na tarczy. Drużyna Kluczborka zainteresowana była zgarnięciem całej puli punktów przeznaczonych na ten mecz, rzeczywistość jednak okazała się zgoła inna - Kluczbork z remisu jest po meczu raczej zadowolony.
Znów było blisko. Kluczbork od początku rundy wiosennej zajmuje pierwsze miejsce, ale robi jakby wszystko, by się go pozbyć. I mógł to zrobić już dawno, ale rywale wcale się nie kwapią do zajęcia jego miejsca na fotelu lidera. Dziś przez chwilę liderem była Stal Stalowa Wola i wszystko wskazywało, że Kluczbork zostanie wreszcie zdetronizowany, ale skończyło się, jak zwykle, czyli Kluczbork nadal pierwszy.
Mieli wygrać, mieli zgarnąć kolejne trzy punkty i przy dobrych wiatrach wskoczyć na fotel lidera. Mieli. Nawet rozpoczęli wysmienicie. Już w 2-giej minucie ROW objął prowadzenie, co zapowiadało tylko kontynuację dobrej passy. Gdy po paru minutach okazało się, że Kluczbork przegrywa w tym samym czasie z Rozwojem, piłkarze Rybnika mogli poczuć się liderem.
Rozwój: Soliński - Kapias, Tanżyna, Gałecki, Winiarczyk, Gacki, Tkocz (87 Gielza), Szkatuła (61 Bella), Wróbel, Kun (70 Mazurek), Kozłowski (87 Żak) Wisła: Leszczyński - Edwards, Budzyński, Fedoriv, Lisiecki, Maksymiuk, Filipov (60 Machalski), Szczotka, Charzewski (64 Niezgoda), Litwiniuk (46 Sedlewski), Raphael (46 Nowak)Do połowy Rozwój wygrywał ze spadkowiczem i to różnicą dwóch bramek, po przerwie jednak roztrwonił wypracowaną przewagę i tylko zremisował 2-2. Remis taki boli, bo wygrana była na wyciągnięcie ręki, a pewne trzy punkty przeszły koło nosa.
Dawno już nie było tak czarnej kolejki dla liderów grupy. To, co się wydarzyło w ostatniej kolejce, przejdzie do historii. Żadnej z czwórki prowadzących drużyn nie udało się zdobyć choćby punktu. Mało tego, żadnej z nich nie udało się zdobyć bramki. Na pierwszy ogień poszedł Rozwój Katowice.