Wczoraj Oderka Opole zmieniła nazwę na Odra Opole. Decyzję taką podjęło Walne Zebranie członków Oderki.
Decyzja ta długo była oczekiwana przez kibiców opolskiej jedenastki. Od początku istnienia klubu, czyli od dwóch lat, wiadomo było, że "Oderka" to nazwa przejściowa i prędzej czy później zostanie zmieniona na "Odra".
Zmiana nazwy ma symboliczny charakter, nawiązuje jednak do tradycji poprzedniczki obecnego klubu, Odry Opole, klubu z wielkimi tradycjami, klubu, który jako jedyny z Opolszczyzny dostąpił zaszczytu gry w I lidze, ale który także dokończył żywota z gigantycznym, niespłaconym długiem. Obecna Odra próbuje nawiązać do tamtych tradycji, co dla wielu jest oczywistością. Nie dla wszystkich jest oczywistością jednak, że klub o dwuletniej historii nie może grać w IV lidze.
W meczu kończący rozgrywki IV ligi Leśnica pokonała przed własną publicznością Pniówek Pawłowice i została najlepszą opolską drużyną w tej lidze, a jednocześnie trzecią drużyną w województwie (po Kluczborku i Zdzieszowicach). Okazałe zwycięstwo było godnym zakończeniem bardzo udanego dla Leśnicy sezonu.
W sobotę ostatnia kolejka IV ligi. Najciekawczy mecz zapowiada się w Opolu, gdzie Oderka podejmować będzie wicelidera, Skałkę Żabnica. Oderka traci do Skałki 6 punktów i nie ma szans na jej przeskoczenie, ma za to szansę na wyprzedzenie Leśnicy. Leśnica gra z teoretycznie słabszym przeciwnikiem, Pniówkiem Pawłowice i stawką tego meczu, a właściwie korespondencyjnego dwumeczu pomiędzy Leśnicą i Oderką jest miano trzeciej siły Opolszczyzny. Bliżej wywalczenia tego podium jest Leśnica, która może sobie je zapewnić bez oglądania się na mecz Oderki, warunek jest jednak jeden - z Pniówkiem trzeba wygrać.
W meczu 29-tej kolejki IV ligi opolska Oderka przegrała w Katowicach z Rozwojem 0-1. Gola na miarę trzech punktów zdobył tuż po przerwie Maciej Tora, który popisał się efektowną główką po rzucie rożnym.
Przedostatnia kolejka IV ligi może przynieść jedynie kosmetyczne zmiany w tabeli. Decydujące rozstrzygnięcia są już znane, nie wiemy jedynie, kto zostanie wicemistrzem ligi. Szanse na to miano ma Leśnica, która w ostatniej kolejce straciła fotel wicelidera, ale dziś jedzie na mecz do Graczy, gdzie nie powinna mieć problemów z wywiezieniem trzech punktów. To zaś może Leśnicy dać drugie miejsce, bo aktualny wicelider, Skałka Żabnica podejmuje u siebie lidera, ROW Rybnik i w razie wpadki może ustąpić pierwszeństwa Leśnicy.
Jedenastki Oderki i Startu wyszły na boisko w anormalnych warunkach - przy ciągle padającym deszczu i… grzmotach, jednak grać trzeba było. Do kuriozalnej sytuacji na „wylewnym” boisku doszło w 13-tej minucie, kiedy to po minięciu ostatniej ostoi Startu, Grzegorza Kaliciaka w idealnej sytuacji sam na sam z Tomaszem Bąkowskim stanął napastnik miejscowych Tadeusz Tyc i cóż tego, że trafił w światło bramki, skoro piłka zatrzymała się w podbramkowej kałuży 30 centymetrów od linii bramkowej. Tą właśnie stojącą piłkę wybił Piotr Jamuła i pierwsza dogodna okazja bramkowa w tak niecodziennych okolicznościach nie przyniosła gola.
Pierwsza czerwcowa kolejka przyniosła kilka istotnych rozstrzygnięć. Pierwsze to spadek Victorii Chrościce, która od kilku już kolejek balansowała na krawędzi, ale w dzisiejszym meczu, przegranym ze zdegradowanym już wcześniej Skalnikiem Gracze, wbiła sobie gwóźdź do trumny. Do bezpiecznego miejsca Victoria traci już 11 punktów, a przy optymistycznym wariancie siedem punktów. Do końca zostały tylko dwie kolejki, nie ma więc żadnych szans, aby wydostać się ze strefy spadkowej.
Dziś Piotrówka jedzie na mecz do Myszkowa. Myszków wyprzedza naszą drużynę o dwa punkty, a dla Piotrówki może to być mecz na miarę utrzymania. W przypadku przegranej Piotrówka będzie miała tylko jeden punkt przewagi nad Victorią Częstochowa, która zdobywa punkty walkowerem i widmo spadku w Piotrówce stanie bardzo realne. Trzy punkty zdobyte w Myszkowie dadzą Piotrówce praktycznie pewne utrzymanie, będzie to więc bardzo ważny mecz dla naszej drużyny.
Czytaj więcej: Oderka zmienia nazwę na Odra