Miłośnicy niższych lig piłkarskich, i jedzenia słonecznika na świeżym powietrzu, są już w żywiole, bo większość z nich już wystartowało. Do tego w ten weekend do przyjścia na boiska zachęcała ładna pogoda. W sobotnie popołudnie (24 marca), w meczu opolskiej ligi okręgowej, miejscowa Unia (XIII miejsce) podejmowała LZS Walce (VI miejsce). Nie był to więc jakiś mecz na szczycie. Było typowe ligowe spotkanie. Na trybunach zasiadło około 200 widzów. Wśród nich była grupka kibiców gości. Żadna ze stron nie prowadziła dopingu. Mecz był bardzo widowiskowy. Rozgrywany był w szybkim tempie. Na początku goście zastosowali pressing już pod polem karnym Unii. W pierwszej połowie jedynego gola zdobyły Walce. Po przerwie działo się więcej niż w ciągu pierwszych 45 minut. Unia zmarnowała 2 sytuacje 100%, a Walce 1. Nie trafiano nawet z 5 metrów do pustej bramki. W drugiej połowie, po otrzymaniu drugiej żółtej kartki przez zawodnika Unii, gospodarze musieli grać w 10. Nie było tego osłabienia widać na boisku. Kiedy wydawało się, że wynik nie ulegnie zmianie, zespół gości zdobył drugą bramkę. Mecz zakończył się porażką Unii 0-2. Zespół ten jest poważnie zagrożony spadkiem do klasy A.
Zdjęcia z meczu na: mojewielkiemecze.wodip.opole.pl
W sobotę 10 marca wybrałem się do Kędzierzyna-Koźla. Zaplanowałem, że zobaczę dwa mecze. Jeden piłkarski, a drugi siatkarski. Pierwszy, to piłkarskie derby Kędzierzyna-Koźla, w których Odra podejmowała Chemika. Mecz ten odbył się w ramach rozgrywek ligi okręgowej. Drugie spotkanie, to mecz Zaksy Kędzierzyn-Koźle z Fartem Kielce. Był to mecz pierwszej rundy play-off siatkarskiej PlusLigi.
Jako tzw. stadionowy turysta, czyli groundhopper, oglądam mecze na różnych stadionach i boiskach. Bardzo często są to mecze niskich lig. Najczęściej takie mecze oglądam w województwie opolskim. Często też w województwie śląskim i w Czechach. W naszym województwie bardzo rzadko spotykam się z biletami. Dla mnie bilet z meczu jest cenną pamiątką, stąd jestem zawiedziony, że go na meczu nie zdobyłem. Wiem, że większość kibiców się cieszy, że za darmo może oglądać mecze swoich drużyn. Tymczasem w województwie śląskim prawie wszystkie kluby sprzedają bilety na mecze. Robi to nawet wiele klubów C klasy. W A klasie to jest norma. Podobnie wygląda sytuacja w Czechach. Tymczasem u nas, czyli głównie w powiecie nyskim, na wszystkie mecze wchodzi się za darmo.
POLSKA - WŁOCHY 0-2
Liderzy PZPN są mistrzami w popełnianiu błędów i psuciu wizerunku swojej organizacji. Zaczęli od tego, że w dniu święta państwowego Polacy mieli zagrać w nowych koszulkach, na których w miejsce godła państwowego pojawiło się godło związku. Nie mam nic przeciwko godłu PZPN, ale nie mogę zaakceptować, że nie ma tam orła. Nie rozumiem, czemu nie mogą być koło siebie oba symbole. Dawniej, jak czytałem wywiady z młodymi piłkarzami, to zawsze każdy z nich mówił, że marzy, żeby zagrać z orłem na piersi. Mimo tej skandalicznej decyzji wybrałem się na mecz, bo uważam, że kibicuję Polsce, a nie PZPN, a nawet nie konkretnym piłkarzom. Zaopatrzony w bilety i karty kibica już o 16.00 wyruszyłem z Nysy. Wybrałem się z żoną, kolegą Arturem i jego synem. Wiedząc, że będą problemy z parkowaniem koło stadionu pojechaliśmy na ulicę Legnicką, gdzie zostawiliśmy samochód. Stamtąd tramwajem dojechaliśmy do stadionu.
Na niektóre ciekawsze mecze jeżdżę z Jackiem z Nysy, który jest wielkim fanatykiem piłki nożnej. Śmiało można o nim powiedzieć, że jest groundhopperem. Nie interesują go jednak mecze niższych lig. Sam o sobie nie mówi, że jest groundhopperem. Ale też nie wzbrania się przed tym określeniem. Od początku lat siedemdziesiątych XX wieku zaliczył wiele atrakcyjnych spotkań. Zaczynał od pucharowych bojów Górnika Zabrze, który toczył je na Stadionie Śląskim. Obecnie jeździ głównie na mecze reprezentacji Polski i polskich klubów w europejskich pucharach. Często jest na tych wyjazdowych. Jeździ też na mecze naszej ekstraklasy. Ostatnio był w Londynie na meczu Fulham - Wisła. Przy okazji chciał zaliczyć jakieś mecze ligowe. Postanowiłem porozmawiać z nim na temat tej wyprawy. Efekty tej rozmowy przedstawiam poniżej.
Od dawna przymierzałem się do tego, żeby pooglądać mecz w Burgrabicach. Miejscowe Sudety grają w A klasie, ale grały kiedyś nawet w IV lidze. Od kolekcjonerów biletów słyszałem, że mają bilety tego klubu. Liczyłem więc, że powiększę moją kolekcję. Korzystając z pięknej jesiennej pogody (w listopadzie) wybrałem się na mecz Sudety Burgrabice - LZS Buków. Patrząc na pozycję obu drużyn w tabeli A klasy nie spodziewałem się wielkich emocji. Myślałem, że miejscowi łatwo wygrają. Miejscowy obiekt trochę mnie rozczarował. Ławeczki są stare i zaniedbane. Biletów nie sprzedawano. Przebieg meczu mocno mnie zaskoczył. Od początku goście prezentowali się lepiej. Pomyślałem, że z biegiem czasu gospodarze zaczną przeważać. Tymczasem do przerwy Buków wygrywał 1-0.
Do będącej w dolnych rejonach tabeli ligi okręgowej Unii Głuchołazy przyjechał wicelider, czyli Chemik Kędzierzyn. Wraz z nim przyjechała spora grupa kibiców w liczbie około 70 osób. Nie chcąc płacić po 5 zł za bilet weszli „z bramą”. Miejscowych na mecz przyszło około 150. Doping prowadzili tylko goście, którzy wywiesili jedną flagę. Robili to bardzo głośno i ciekawie. Oprócz wspierania swoich piłkarzy wyrazili też swoją niechęć do opolskiej Odry. Sam mecz miał dwa oblicza. Dużo ciekawsza była pierwsza połowa, która była bardzo wyrównana. Mecz był prowadzony w szybkim tempie. Jedynego gola zdobyli gospodarze.
W piątkowy wieczór miałem okazję oglądać historyczny mecz na nowym stadionie we Wrocławiu. Miejscowy Śląsk w meczu przyjaźni pokonał 1-0 Lechię Gdańsk. Sam mecz był słaby. Jednak nie dla wrażeń czysto piłkarskich się tam wybrałem. Bardziej interesował mnie stadion i atmosfera na trybunach, którą miało stworzyć 43 tysiące widzów. Mając bilet zakupiony przez Internet za jedyne 20 zł, półtorej godziny przed meczem byłem pod stadionem. Za aż 20 zł zaparkowaliśmy z kolegą na kilkupoziomowym i nowoczesnym parkingu. Stadion zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, zwłaszcza w środku. Najlepszy stadion, jaki dotychczas widziałem.
Bardzo ciekawie zapowiadały się derby powiatu nyskiego pomiędzy Polonią Nysa i Czarnymi Otmuchów. Obu zespołom nie wiedzie się w tegorocznych rozgrywkach opolskiej IV ligi i muszą uważać, żeby nie spaść do ligi okręgowej. Przeglądając dzień wcześniej strony internetowe odniosłem wrażenie, że na stadionie Polonii powinno pojawić się wielu kibiców obu klubów. Tak faktycznie się stało. Na trybunach zasiadło 330 widzów, co jak na nyskie warunki jest bardzo dobrym wynikiem. Trudno stwierdzić, jak wielu z nich było z Otmuchowa, ale było to sporo osób. Nie wszyscy siedzieli razem. Na uwagę zasługuje fakt, że kilkunastoosobowa grupa miejscowej młodzieży zorganizowała doping. Poziom jego był bardzo niski. Dopingujący korzystali z kartek. W drugiej połowie praktycznie przestali dopingować. Być może zapoczątkuje to jednak nowe zwyczaje na Sudeckiej w Nysie. Jeśli chodzi o sam mecz to dość mocno rozczarował. Zawiedli przede wszystkim gospodarze, którzy od początku grali zachowawczo.
Atom Grądy Goświnowice - Unia Reńska Wieś 2-3
W sprawie wyboru meczu, który pooglądam w niedzielę 17 października 2011 roku zwróciłem się z zapytaniem do czytelników liga.net.pl. Zaproponowałem 3 ciekawe mecze i spośród nich głosujący mieli wybrać ten jeden, na który pojadę. 2 mecze były z A klasy, a jeden z B klasy. 60% głosujących wybrało mecz Atomu Grądy Goświnowice z Unią Reńska Wieś. Jak się okazało na meczu tym nie można było się nudzić.
LKS Rusocin - Chemik Kędzierzyn 2-1
W sobotnie popołudnie 15.10.2011 roku zajmujący ostatnie miejsce w lidze okręgowej LKS Rusocin podejmował wicelidera, czyli zespół Chemika Kędzierzyn. Biorąc pod uwagę miejsca obu zespołów w ligowej tabeli, to zdecydowanym faworytem byli goście. Ci mogli jeszcze dodatkowo liczyć na głośny doping swoich kibiców, którzy w liczbie ponad 50 osób przybyli do Rusocina. Miejscowych było maksimum 80 osób. I tu mnie trochę rozczarowali, bo liczyłem, że padnie w Rusocinie rekord frekwencji. Nie wiem, co zadecydowało o tak słabej frekwencji. Może niska temperatura? A może słabe wyniki osiągnięte dotychczas przez miejscowych?
Bardzo ciekawie zapowiada się weekend piłkarski w niskich ligach powiatu nyskiego. W sobotę pojadę na mecz do Rusocina. Tam w ramach rozgrywek ligi okręgowej miejscowy LKS podejmie Chemika Kędzierzyn. Piłkarsko mecz może nie zapowiada się szczególnie, bo Rusocin jest na ostatnim miejscu w tabeli, a Chemik to wicelider. Ja jadę jednak zobaczyć w akcji kibiców Chemika, którzy jako jedyni (podobno) prowadzą doping w naszym województwie z drużyn grających poniżej IV ligi opolsko-śląskiej.
Natomiast mam dylemat, który mecz wybrać w niedzielę (16.10.). Postanowiłem więc zwrócić się do czytelników liga.net.pl, żeby dokonali wyboru meczu za mnie. Zadecydujcie , z którego meczu relację chcecie przeczytać. Wy decydujecie, a ja jadę i opisuję Wam wrażenia. Głosujemy w innym miejscu strony. Rano w niedzielę (około 9.00) sprawdzę, który mecz wybraliście.
Oto propozycje:
Przygotowałem ranking klubów Opolszczyzny za okres 2001-2010. Liczyłem od wiosny 2001 do jesieni 2010. Do rankingu zaliczałem punkty zdobyte przez kluby od ligi wojewódzkiej (różnie ją zwano, obecnie to IV liga). Kluby, które w jakimś sezonie grały powyżej tej ligi oprócz zdobytych tam punktów otrzymały punkty bonusowe. W wyższej lidze 100 punktów, w kolejnej 200 itd. Okazało się, że najlepszym klubem została Odra Opole, zwana krótko Oderką. Wyraźnie wyprzedziła MKS Kluczbork, który wybił się w ostatnich trzech sezonach. Trzecie miejsce wywalczył Skalnik, który dość regularnie grał w III lidze, choć nie odnosił tam sukcesów. Na piątym miejscu znalazł się Włókniarz Kietrz, który większe sukcesy odnosił w ostatniej dekadzie XX wieku. Punkty zdobył w czterech pierwszych sezonach, a potem zniknął nawet z ligi wojewódzkiej. W początkowym okresie dekady grał nawet w II lidze (tej prawdziwej II lidze). Dopiero na VI miejscu jest Ruch Zdzieszowice, który dopiero zaczął zdobywać punkty po reorganizacji. Wcześniej przez kilka lat nawet nie było go nawet w lidze wojewódzkiej. Na XII miejscu znalazła się Polonia Nysa, czyli klub z mojego miasta. Przez cały ten okres regularnie grała w lidze wojewódzkiej. W sumie sklasyfikowałem 55 klubów. Zastanawiające jest to, że w ścisłej czołówce brakuje klubów z dużych miast, takich jak: Kędzierzyn-Koźle, Nysa, Brzeg, Namysłów.
2067 – Odra Opole
1436 – MKS Kluczbork
1145 – Skalnik Gracze
W niedzielę 2 października 2011 roku Moje Wielkie Mecze wybrały się do Wrocławia, żeby poznać bliżej tamtejsze piłkarstwo. Postanowiłem zobaczyć minimum dwa mecze. I tylko tyle spotkań pooglądałem. Rano podjechałem na Oporowską, żeby zakupić bilety na mecz Śląska z Polonią Warszawa. Skorzystałem z opcji rodzinnej i za 3 osoby zapłaciłem w sumie 50 zł. Gdybym był sam zapłaciłbym 40 zł. Podaję ceny z trybuny odkrytej. Po zakupieniu biletów wyrobiłem sobie kartę kibica. To na wypadek gdybym kiedyś chciał wybrać się na jakiś hit i zakupić bilety przez Internet. Bilety kupowałem do 5 minut. Wyrobienie karty zajęło mi około 15 minut. Po załatwieniu tych formalności ruszyłem na mecz ligi okręgowej pomiędzy Polonią Wrocław i MKP Wołów. Na stadionie Oławki Na Niskich Łąkach pojawiłem się z kilkuminutowym opóźnieniem. Stadion zrobił na mnie dobre wrażenie. Jest zadbany. Ładnie wygląda niewielka kryta trybuna. Zaskoczyło mnie to, że na trybunach było tylko 30 widzów.