Nie wiem, jak wiele radości potrzeba
by spojrzeć i zobaczyć drogę do nieba
tyle chyba, aby zaprzeć się życia swego
rzucić wszystko, zostawić, i iść do Niego
usłyszeć głos, zza słońca, promienisty
i poznać tron, i dzwon wieczysty
To chyba tyle - i nie wiadomo, ile
bo każdemu inaczej, mnie teraz, Tobie za chwilę
nam w dzień, innym w nocą nadchodzi siła
która kiedyś, dawno, na początku świat stworzyła
a teraz ogarnia i spokojnym snom zamąca
bo przecież dokąd? dokąd pójdziesz duszo ma drżąca?
Czy na bezkres, przed siebie, za złotym cieniem?
za słońca bezpowrotnie odchodzącym promieniem?
Dokąd się wyrwiesz, gdy kiedyś kształt życia ustanie
komu się zwierzysz, gdy kiedyś przybędzie rozstanie?
czy nie pójdziesz do Niego, tam, gdzie chcesz iść dzisiaj
ku słońcu, ku niebu, ku Niemu, do życia?
To przecież tak niewiele trudu zabiera
i tak wspaniale przyszłe chwile ubiera
teraz, wyciągnąć dłonie, złożyć w nich serce
i przeprosić, podziękować i poprosić o szczęście
Tak mało to przecież wymaga
i tak mocno przez życie iść pomaga
zawierzyć i oddać się całą duszą
i zaczekać, aż Boże łaski ziemią wzruszą
Bo więc tam wędrówki naszej cel spoczywa
za zakrętem dla nas dom nazywa
i uśmiechem miłość przyzywa
Tam nas czeka ramionami wzniesionymi
tam nas wita ustami rozpromienionymi
i naszego szczęścia spragnionymi ...
... i jak nigdy
dziećmi nas nazywa swymi
Widzisz, to nie tak, jak kiedyś
słońce zachodzi i i rumieni nas
widzisz, bo teraz chciałbym, żebyś
zapomniała o wszystkim w ten czas
Tak akuratnie, jak ptak na niebie
tak po prostu, jak polnej drogi ślad
żebyś uwiecznić mogła siebie
tak lekko, puszyście, jak paw
Popatrz dokoła, a ujrzysz uśmiech słońca
rozejrzyj się wokół, usłyszysz przyrody śpiew
i iść możesz tą drogą bez końca
aż Cię rozpali miłości zew
Bo przecież nie jesteś tu sama
bo przecież razem idziemy przez wiatr
i jeśli nie mówię Ci dzisiaj - kochana
to żeby nie zwiądł zbyt wcześnie zerwany kwiat
Lecz wiesz, że nie zapomnisz tych zdarzeń
wiesz, że nie odwracam się od tych chwil
lecz zawsze, gdy zastukasz do serca swych marzeń
to wiesz, że na dnie mnie znajdziesz w nim
I choćbyś poszła na koniec świata
choćbyś przeszła sto tysięcy mil
to zawsze ogarnie Cię wieczorna poświata
i choćby z końca świata, to wrócimy do tych chwil