Nie zapomnij nigdy choć tylu miłych dni
chwil srebrzonych blaskiem, miłości szczytem sił
jak w snach, w marzeniach, spośród tylu cudnych snów
nie zapomnij - jak ptak zapamiętaj i powracaj znów
Jak gołąb zasłuchany pośród polskich pól
jak łabędź śnieżysty w szacie z białych piór
tak i Ty zapamiętaj, nie zapomnij prostych tych dni
i jak wierzba każda, jak kwiat każdy
od nowa zasypiaj wśród nich
W spokojnej ciszy, nad brzegiem morza
w szumie fal rozkołysanych
z nadzieją w zapatrzonych oczach
to tutaj, tych chwil niezapomnianych
A w dali jakby jakiś statek sunął
wokół brzeg skalisty i noc gwiaździsta
tak, jakby rąbek nieba w morze runął
a przede mną przestrzeń przepaścista
I stojąc, i słuchając melodii morza
zatrzymując się nad tym miejscem
w myśli wspaniałe słowa: tęcza, miłość, zorza
a wszystko po to, by wracać tu częściej
Bo tu jakby się świat zaczynał
w samym początku, jakby jego narodziny
tak mały, po oddech życia się pochylał
a ja obok, razem z nim - urodziny
Bo tyle szczęścia w jednym zakątku
tajemnicy, misterium znajdywania
jak siły tajemnej, życia w jednym zwierzątku
i jak radości w smutku wieczornego odgadywaniu
I właśnie tyle, nad brzegiem morza
w ciszy wieczora, wśród fal świetlistych
tyle właśnie, świata całego w mych oczach
i nic więcej, żadnych innych ciszy srebrzystych
Tyle, nad brzegiem morza ukojonego
w spokoju, w ciszy, wśród wieczornego wiatru
gdzie cząstką przecież jestem spokoju tego
by iść od nowa, z nadzieją ku światu
Nie słuchaj słów moich, szalonych rzucanych
tak mało w nich mnie, duszy, serca, uczucia
zatop się w szeptach, spojrzeniach skrywanych
i pieśni mojej doznasz w głębi ułucia
Słowo ulotne jest, jak wiatr nad drzewami
daleko mu do mnie, radości mojej
przecież gdyś sama, z swoimi troskami
w ciszy znajdziesz marzenia swoje
A ja, jeśli mówię o pięknych rzeczach
spokój tylko mącę i nieśmiałą tęsknotę
więc tyle weź, co wyczytasz w mych oczach
a resztę zobaczysz w wietrze, w swym sercu
i w bajce za oknem
Bo powiedz sama
ile w uśmiechu jednym mieścisz szczerości?
a prostym westchnieniu miłości?
To przecież tak, jakbyś dłoń podniosła
i słońce uniosła
Bo słońce to jakby nasze życie
jakbyś je na ramieniu wzniosła
a w spojrzeniu tyle marzeń zmieściła skrycie
jak motyl w porannym świcie
Bo świt
to przecież poranek, nowy kwiat dla Ciebie
ukołysana bajka, szczęście jak w niebie
to przecież nadzieja, Twojego serca mowa
jak wielkie, pozłacane proste słowa
o uśmiechu, o marzeniu, o każdej chwili
o sercu, co jak Twoje zawsze kwili
i przecież osłoda, jak słońca promienie
jak nieśmiałe, kolorowe zachwycenie
i cokolwiek co pomyślisz, co nazwiesz i zechcesz
w słońcu, w uśmiechu, w spojrzeniu Twym
... czy zechcesz?
Właśnie dlatego, że Cię nie ma
tak dziwnie tu jakoś jest
gwiazdy w drzew szeleście cichną
a głosy dnia za horyzontem milkną
Dlatego, że mrok okrył nadziei czas
nadziei ubieranej w nadziei blask
pod moim oknem, zamyślony o niebie
tak dziwnie tu jakoś bez Ciebie
Bo bez gwiazd smutna jest noc
i bez nadziei próżna taka moc
co tylko trwa
Jak uśmiech bez radości swej
i jak niebo bez gwiazdki Twej
jeśli to nie nadzieja Twa
Raczej nie mów, nie chciej mówić, zamilknij
tu w ciszy usłyszysz głos duszy
i poznasz dźwięk, ten jeden, najmilszy
co bardziej niż słowa Twą miłość poruszy
Dalekie drogi przez świat prowadzą
wiele z różnych stron przychodzi ich
i kilka, niewiele, sercu Twemu radzą
by iść do miejsca, o którym opowiem Ci:
Tam, gdzie słońca promyk niedzielą zagląda
tam, gdzie rybom w jeziorze zabawę urządza
gdzie lasy dokoła szumem kochają
a trawy kwietniowe wesoło machają
Tam, gdzie ulica jedna przez wioskę biegnie
gdzie wokół domów kilka i wiatr Ci piosenkę podszepnie
gdzie łąki zielone do zabawy proszą
i przed siebie prowadzą, im tylko znaną szosą
Gdzie święta urodę odczuwasz wesoło
i cieszysz się słońcem, pogodą i życiem wokoło
i prosisz o uśmiech szczęśliwego skowronka
i ramiona roztwierasz i kochasz do końca
Tam, gdzie słońce promyk wysyła złocisty
a Bóg daruje ludziom spokój rzęsisty
gdzie pył na butach w zabawę się mieni
a woda, i las, i dom swym szczęściem się ceni
Gdzie idziesz podniośle, oddychasz wiosną
i wspomnienia rozsnuwasz i gdzie kwiatki rosną
gdzie radość soczysta spod nóg wytryska
i gdzie miłość jak nigdzie tak lasu jest bliska
Gdzie księżyc podziwia słońce oczyma swymi
gdzie wszystko wokół myśli tak prostymi czyni
gdzie nigdzie indziej nie znajdziesz takiego ustronia
co zwie się po prostu, i nie inaczej, lecz .......
Tak wiele nadziei na mojej drodze tkwi
dużo marzeń, pragnienia i miłości śpi
lecz Ty znasz, ile wydobywam z nich łask
tyle, i dlaczego, a nie więcej, w ten czas
Znasz zawilce w mej duszy pełnej wielkich chęci
znasz, czym mógłbym me czyny uświęcić
i choć nie czerpię garścią pełną z Twojej dłoni
to wiem, i Ty to znasz, że któż prócz Ciebie mnie osłoni?
Choć odchodzę czasem daleko, czasem jeszcze dalej
nie odchodzę na zawsze, powracam wytrwale
i ile mógłbym jeszcze dla imienia Twego zrobić
Ty jeden wiesz, Ty jeden możesz me chęci odnowić
Ja wiem, że wielka w mym sercu skarbnica ukryta
ja wiem, że słowem Twym od lat się zachwyca
lecz to nie wszystko, w niej jeszcze jest więcej
więc pomóż mi Panie zachwycać ją coraz częściej!
Jeśli idę przez życie z otwartym sercem
nie przejmuj się, jeśli zamykam się jakimś wieńcem
wiedz na pewno, zawsze gdzieś w mojej głębi
znajdziesz znak siebie, jakby pokarm z ręki
Chociaż niekiedy wydaję się być z daleka
to wiedz, że serce me jednak zawsze czeka
choć okryte kurzem poddania i rezygnacji
to jednak na dnie żądne i chłonne Twych świętych racji
I zawsze, jeśli wyboru przede mną stają chwile
to proszę, zajrzyj do środka, chociażby tyle
że jesteś, wstrząśnij mą całą duszą
i zobaczysz, że skostniałe lody na pewno ruszą
She was so nice, I saw her under the tree
She was keeping silence and was smiling to me
I had then nothing, nothing to be gone
and felt like a baby, like a baby just born
She stood on her feet and lifted up her hand
and the sun gave a glimpse in the spring time sand
I saw the miracle and I fell on my knee
'cause I had nothing to do - nothing but see
And it was a secret, the beauty of the sight
as if you found a breath of a mystery night
like a smell of spring in nature's light
And it was a secret, the mystery of the day
as if you were taken to the arms of the way
to heaven, to heaven - whatever you say!
Bo kiedy mówisz: tak
to jakbym miał na dłoni cały świat
nieprawdziwie najpiękniejszy znak
i szczęścia łut, i miłości ślad
Największe wspomnienie i wiosny dech
kwiat bzu przed oczyma, radosny mech
wesołość zieloną, leśną ścieżkę Twą
i przecież wszystko, wszystko, bo radość Twą
Bo kiedy mówisz: tak
to przecież jakbym oglądał różany kwiat
tak, jakbym zaczynał motylem być
jakbym przestawał śnić i znowa zaczynał żyć
Tak, jakbym słońce na dłoni miał
jakbym przed siebie miłość siał
bo ten lekki tylko Twój znak
to przecież nadziei melodia, jak cały nasz świat
Jak cisza wśród wiosennych traw
jak tajemniczość miliona dziwnych spraw
tak przecież nic więcej, jak Twój jeden, jedyny znak
co starcza na wszystko, na jeszcze więcej, i na wieki trwa
Zwykły uśmiech gaszący cień
który rozbudza nowy dzień
by kochać, by trwać, by razem być
by wspólnie ze sobą żyć
I jak dawniej, kiedy nie było go
kiedy pytanie tylko znaliśmy: kto?
on przyszedł, ogarnął, zabawił się
i z radości ułożył piosenkę tę
Bo przecież nie warto samemu być
przecież to smutne samotnie żyć
więc czemuż by razem nie złączyć sił
Połączyć, złączyć, podpisać się
na świadka wziąć słońce, na świadka wziąć dzień
i tak całkiem, aż po uszy zakochać się
Bo kiedy nie wiesz, co powiedzieć
to spojrzyj na słońce, na jego promienie
i powinnaś się wtedy dowiedzieć
że najwięcej mi powiesz - mówiąc milczeniem
A jeżeli mi tyle nadziei dajesz
to przecież dlatego, że jakby ku słońcu wstajesz
z ukrycia, z swego codziennego domu
ku jakby niebiańskiemu tronu
I nie patrzysz, jakoby głupiec przed siebie
lecz widzisz jakby znak na niebie
to tu, może na wszystkie czasy trwająca
imieniem wielkim śpi tajemnica drżąca
Bo czekasz od dawna na te dziwne chwile
co widzisz swą duszą, co widzisz mile
czekasz od dawna i wreszcie wstajesz
i jeżeli mi tyle nadziei dajesz
to przecież dlatego, że jakby ku słońcu wstajesz
z ukrycia swego, z codziennego domu
jakby ku sobie, ku niebiańskiemu tronu
i trwając w nadziei swe serce podsuwasz
i kochać pragnąc, w marzenia się me osuwasz