Rozłożyłem wczoraj ręce, szeroko i głęboko
zapragnąłem wiosny rozeznać świat
wiatrem w polu, uśmiechając się obłokom
niepomny radości, witając ją od tylu lat
Spojrzałem na dom, na okna spryskane słońcem
na ludzi dokoła, na ich tak zwykły los
co roku spotykać początki z końcem
historii, której nie sposób zapomnieć głos
Bo to tak, jakby stale od nowa
białym obłokom uśmiechać się
i patrząc ku polom wiatru trzymać się
Tak, jakby ciągle od nowa
spotykać ludzi, dotykać ich głos
i jak co roku łączyć z nimi swój los
A przecież nie tak dawno, jeszcze kilka dni temu
śnieg swym puchem otulał każdy świt
i uśmiechając się łagodnie, nie wiedzieć czemu
coś jakby o wiośnie przebąkiwał mit
I nie wiedzieć czemu, gdy słońce się rozbudziło
tak codziennie jakoś się stało wśród nas
i uczyniło się jakoś tak dziwnie miło
zupełnie jak kiedyś, gdy to miłości nadchodził czas ...
Może jeszcze zbyt słabo, nieśmiało
nasz szlak na polach wstał
by lekko i radośnie zapachniało
wiosną, nadzieją, i miłością wśród traw
Bo gdzieżby indziej, jeśli nie wokół drzew
szukać przyjaźni, słodyczy i snów
usiąść, w zielony zapatrzeć się krzew
i wspomnieć: to przecież znowu, to przecież znów
Jak ostatnio, gdy słońce nad lasem wschodziło
gdy dzwonów kościelnych rozlegał się ton
gdy miło - to wiatr szeleścił tak miło
tak miło, kojąco - jakby to w duszy tkwił on
I popatrz, spojrzyj na tej wiosny szlak
zbudź się trawami, śpiewem ptaków, ich snem
i lekko, radośnie, miłośnie nich zadrży świat
w posadach, na polu, słowami:
... Cię
Tam, gdzie stałaś, na śniegu, wokół gwiazd
i uśmiechem witałaś nową przyjaźń wśród nas
może wtedy, jakby bajką z Twoich snów
więc podejdź, i po prostu uśmiechnij się znów
A gdy słońce wieczorem zatoczy swój krąg
to Ty powstań i pył strząśnij z rąk
by roztworzyć, by zapisać ten dzień
w którym ślad zostawiłaś, ślad - jak cień
Więc podejdź, zobaczyć jedynie chciej
śmiało, odważnie - i przecież nie bój się
napiszesz potem - to ten był traf
i nie mów, że nie, bo któż to zna?
Nawet uśmiech zostawić na drodze żal
by iść przed siebie, i w siną patrzeć dal
więc pomyśl, że tam, gdzie stałaś, wśród tych śnieżnych gwiazd
to przyjaźń może czekała
i tylko brakowało w niej nas
Zobacz, dlaczego ujrzałaś ten uśmiech
spojrzyj, czym swe myśli zasypujesz
słowami, których może nie znałaś
i których może jeszcze nie wypowiedziałaś
Bo przecież czymże nazwiesz to spotkanie
czy uprzykrzeniem, spokoju wymazaniem
bolesną udręką, wśród nocy między gwiazdami
a może czym innym, niczym radościami
I jeśli znajdziesz, że miłe dla Ciebie
nie powiedz, że tylko dla siebie
użycz, że wspólnie, niczym chmury na niebie
jak dwa obłoki, co razem, w potrzebie
Zawierusz swe myśli, odgarnij włosy
i zakrzycz do słońca, i jeszcze raz, wniebogłosy
że może naprawdę, że tyle potrzeba
jak z serca wygarnąć, jak błękit z nieba
Wyciągnąć dłonie i świat w nich złożyć
Boga zawezwać i nową przyjaźń ułożyć
i może nawet ... bo nie znamy przecież wcale
by miało odpłynąć, by kiedyś z wielkim żalem
Więc zobacz raz jeszcze, jeszcze od nowa
spojrzyj, a może otuchy Ci serce doda
i może jednak, i może zdecydujesz
że miłe, że dobre, i że może jednak zasługujesz
Po przerwie, jakby od nowa
wyruszamy raz jeszcze
by świat pokochać
i chociaż tym razem
jakby znowu bez celu
to przecież dla Boga nieszkoda
nawet łez wielu
To tak, jakby w wietrze szukać melodii
cały nią dźwięczy, ze wszystkich stron śpiewa
pieśniami kwiatów urodzin
lecz nie tak wiatru słuchać trzeba
Słuchać miłości, to jakby wyciągać ręce do nieba
słuchać przyjaźni - i nic więcej nie trzeba
zrywać kwiat Boga i nieść go ku światu
to tak właśnie trzeba słuchać wiatru
Znajdywać uśmiech i odkrywać radość
widzieć błękit nieba i rozpoznawać swoją małość
i szepty przyzywać i echo kołysać
i bajkę o szczęściu wśród chmur białych pisać
Umieć uklęknąć, ująć w dłoń kwiat stokrotki
słońca przychylić, aż ból wycisnąć słodki
i wstać, łzy nie ścierać ze wzruszonego oka
lecz zadrżeć, zaszlochać, na miłość boską - czy kocha?
... a jeśli nawet, i nie taką melodię wiatr śpiewa
to przecież nie tylko tą jedną z nich opiewa
i to tak właśnie trzeba słuchać szumu wiatru
znajdywać w nim miłość, i z nią iść zawsze ku światu
She's like a wind, moves where she wants
gives me the chance to chase her and dance
so free like a swan
to stop and go on
And I am her tail, accept as she is
whatever she takes begins me to miss
and I am a slave, must follow her wings
like a bell on a church, I hear as she rings
So let me move on, I want to soar!
to gain the height, to reach the sun
I want to be free, like a stream let me flow
and there, in the heaven, we'll find our fun
So let me take chance like the wind of your swan
so let me fly high and freely enough
and then you will see, I can reach for the sun
and bring us the feeling, which is nothing but love
Zobaczyłeś las w wieczornym blasku
wspomniałeś, pomarzyłeś
łza być może na duszy spłynęła
chciałeś - uczciwie, szczerze - jak w porannym brzasku
i znów szansa i nadzieja się rozpłynęła
A ty stałeś i patrzyłeś w słońce
i modliłeś się, i żegnałeś tamto wspomnienie mijające
i trwałeś, i pozdrawiałeś - żegnaj
to nie Ty, to nie tutaj - popatrz w słońce
ono też ci to powie
I robiłeś potem krok, odwracałeś oczy
znowu - uczciwie i szczerze - jak w bezchmurnej nocy
i układałeś, że ludzie inaczej jakby uczyli
a potem zobaczyłeś, wspomniałeś, pomarzyłeś
i od początku, jakby na przekór, jeszcze jedną miłość wymyśliłeś
A potem to będzie, gdy minie chwila
a gdy miną dwie, to przyjdzie trzecia
i gdy już zapomnisz, która to w końcu mija
to przyjdzie ta jedna, co od początku na ciebie czeka
Bo jest mi tak jakby żal trochę
tego, co być mogło, co mogło stać się
choć dosięgnąć tych dni już nie mogę
to tak, jakby trwały one na zawsze
Jak w smutku przez okno spoglądam
łzą skrywaną, w tęsknocie, w nocy ciszy
już miłości Ci mej nie dodam
tylko Bóg ją w niebie usłyszy
Choć mi tęskno za złoconym latem
za tymi słowami, za tymi zdarzeniami
gdy tak pięknie dźwięczało - razem
to nie zanucę się już tamtymi melodiami
Bo Ty wiesz, dlaczego mi dziś tak smutno
Ty wiesz, i nie dowiesz się nigdy naprawdę
że choć dzisiaj mi jest tak trudno
to Ty nie wiesz przecie co znaczy - na zawsze
Gdy słów zbyt mało zdaje się być
gdy nie starcza, gdy brakuje, gdy za mało ich zbyt
to szumu w lesie jesiennego posłuchać chciej
opowiadania, bajki i serce swoje złóż w niej
W melodii zatop jesiennej marzenia swe
może kiedyś, może wiosną spełnią się
a teraz być im pozwól, niech śpią swym błogim snem
niech barw nabiorą, rumieńców, miłości nasiąkną niech tchem
Bo choć trudno wypowiedzieć ten duszy ton
co ogarnia i radością napawa i dźwięczy jak dzwon
choć nie wiadomo, jak, i czym naprawdę, i skąd się wziął
to rozbrzmiewać mu pozwól, niech rozdzwoni się on
choć tyle, że zadzwoni, że głos swój rozniesie wśród wód
nie nam, to niech innym rozgłosi ten cud
Ten cud, co z wody najczystszej powstaje jak lód
co z serca się rodzi, gdy wstąpi w nie Bóg
niech dzwoni, niech głosi, jesienią niech brzmi
i jeśli tak lepiej, to niech jeszcze śpi
A Ty, jeśli pragnienie w sercu wspaniałe masz
i czujesz, że być może, że już je znasz
w melodii zatop marzenia piękne swe
i Bogu je zanieś i poproś po prostu:
„Niechaj mi spełnią się”
Podejdź blisko, jak we śnie, uroczyście
tak prosto jak blisko, usiądź zamaszyście
skłoń głowę, uśmiech przez włosy zarzuć
i przez chwilę zanuć:
To jakby świat nie ten
jakby zjawa jakaś, jakby mój sen
dzień puszysty, jakby słońca na plaży cień
To jakby nie ta noc
nie ta potęga, jakby wśród południa noc
śpiew nad lasem, jakby dzwon, jakby choć ...
I posłuchaj, jak echo przez pola poniesie
zamknij oczy, zaufaj, jak popłynie po świecie
i choć na chwilę, na teraz, posłuchaj z serca ten ton
bo być może na jutro, i na potem,
i na zawsze brzmiał będzie on
Gdy idziesz przez las, wśród łąk, wśród kwiatów
lub w mieście, do szkoły i słuchasz wiatru
to może pragniesz i dumasz, jak głęboko Twe serce sięga
jak blisko do chmur, do łez, niemal aż do nieba
i skrywasz twarz, może zamykasz oczy i słuchasz
i z nadzieją, ku czemuś, ku komuś znowu wyruszasz
A z każdym krokiem serce coraz mocniej bije
z nadzieją, z trwogą, czy tu, może teraz, głośniej bije
i przyszłość układasz z różowych płatków miłości
a potem oczy zamykasz i tęsknym westchnieniem
w fotel opadasz z błogim rozrzewnieniem
Bo człowiek tyle szczęścia potrafi na ziemi stworzyć
tyle wspaniałych chwil, pięknych przyjaźni ułożyć
świat ukwiecić, rozbarwić prostym śpiewem
uśmiechnąć las, rozbroić smutek jednym miłości powiewem
i może zamieszkać w nim, razem, głęboko jak w tym fotelu
z czułością, z ufnością i radością spełnionego celu
Lecz gdyby to wszystko było zawsze takie łatwe
myślisz przypatrując się migotaniu życia świateł
gdyby to można było tak prosto uczynić
ja słaba i mała, świat taki potężny
tak wielki jakiś, odważny, taki mężny
a mi jakże w me dłonie ten cud uchwycić?
I choć nie wiesz jak, to czujesz w sercu jakąś siłę
czujesz, choć nie znasz, lecz wierzysz w te chwile
i choć tak mała, lecz wiesz, że dla Ciebie ten świat stworzony
ten raj wśród lasów, koło szkoły ułożony
i może wtedy pragniesz i dumasz jak głęboko Twe serce sięga
tak blisko chmur, łez i miłości, że sięga aż do nieba
Dlaczego tak trudno w sercu czytać?
dlaczego, bo jeśli wczoraj przyszło mi witać
a dziś ta łza jedyna pozostaje
i wieczór pusty przed oczami nastaje
i uśmiech, jak blady dym odpływa
bo jeśli miłość gdzieś na świecie bywa
to dlaczego tak trudna, dlaczego tak smutna?
jak kwiat na łące, gdy słońce zachodzi
a serce wybrane najzwyczajniej odchodzi
gdy wczoraj jeszcze, jeszcze przed chwilą
a ból się wzmaga, i oczy kwilą
bo przecież jakże, skąd ta pustka
i po co, niczym z wieży zrzucona biała chustka
gdy nawet w myślach słów nie staje
a serce siebie mimo wszystko oddaje
i tak trudno odpowiedź odczytać
gdy ono „dlaczego?” nie przestaje pytać
dlaczego tak trudno w sercu czytać?
Bo ja pragnę miłością świat ukwiecić
chciałbym ogniem świt wspaniały wzniecić
łzy wycisnąć, łzy szczęścia i radości
jak na szlaku, przed Tobą, na tle nieba i miłości
wśród snów, wśród motyli, wśród pieśni falistych
jak marzenia, z tych najgłębszych, z tych najczystszych
tutaj, teraz, na potem, na gdziekolwiek
wycisnąć miłość z Twych różowych powiek
i wyczytać w nich odpowiedź:
Dlaczego w sercu tak trudno czytać?
dlaczego miłość tak trudno przywitać?
bo jeśli dziś ta łza jedyna pozostaje
i pustka, i boleść, i nicość mi nastaje
to jakże mi serce Twe miłością ukwiecić?
jakże w nim żar tej potęgi rozniecić?
Jeśli nie ta chwila o kwiaty w ogrodzie Twoim się oparła
jeśli nie ten zapach, nie ta słodycz na ramieniu Twym się wsparła
jeśli nie ten kwiat, nie ten oddech przybywa w Twe strony
jeśli nie ta mozaika, nie ten pasaż wśród traw ułożony
jeśli nie to tchnienie, nie ta myśl nad lasem błądząca
jeśli nie to pragnienie, nie ta woda jak potok rwąca
jeśli nie tutaj, nie zanuci melodii pieśń radosna
jeśli nie znajduje, nie prosi, kwiatów nie ożywia niczym wiosna
jeśli nie ta ręka, nie ten głos za sobą wzywa
jeśli nie ten ogród, nie ten szum wśród drzew przyzywa
jeśli nie ten wzrok, nie ta nadzieja wokół Twego domu kwitnie
jeśli nie ten owoc, nie to słońce, jak zbyt wczesne, niedojrzałe wiśnie
jeśli nie to niebo, nie to serce, nie te sny na Twym stoliku
jeśli nie te chęci, nie te dzieła marzeń ogromu bez liku
jeśli nie tak pora, nie ten kamyk, nie ten krok źle postawiony
jeśli nie ten odgłos, nie to echo, jak obraz fałszywie wymyślony
jeśli nie to miejsce, nie ten ptak wychwala słońce
jeśli nie ta kropla, nie to morze, nie ta woda latem gorąca
jeśli nie to wszystko, nie ta noc, nie ten wieczór wśród moczarów
jeśli nie ta fala, nie ten plusk tajemniczych pełen czarów
jeśli nie ten dzwon, nie ten ton wśród snów Twych bije
jeśli nie ta radość, nie to pragnienie w sercu Twym żyje
To uwierz, że są na świecie takie chwile
uwierz, że są takie, co wspomina się mile
chwile, co jak motyl przez serce przechodzą
i zalążki miłości rodzą
co podnoszą, nadzieję wlewają i Boga proszą
co śpiewają, tchem otuchy troski roszą
co pragną szczęścia, w chmur przestworza białych ulatają
i świat cały swą radością kochają
Uwierz, że są na świecie takie miejsca
gdzie pozostawia się najgorętsze myśli swego serca
że Twe serce Cię zawsze do nich zaprowadzi
i na tronie szczerozłotym miłości królestwa osadzi
że są takie miejsca, najpiękniejsze na całym świecie
o których nie sposób zapomnieć przecie
co tętnią, co tęsknią, co z dala przyzywają
i prawdziwą miłością kochają ...
A tęsknota - piękna jest przecie
jak trawa samotna, jak strumyk jedyny w zielonym lesie
jak smutek cichy, jak wody dwie krople
piękna jest przecie, jak błyszczące lodu sople
choć smutna, błękitna, i ze łzami w oczach
piękna jest i głęboka - tęsknota przecie złota
jak zachód słońca, jak schyłek dnia minionego
jak śpiew słowika, spojrzenie kotka małego zagubionego
jak struna cudowna, dźwięk pożegnania
jak koniec, zakończenie, uśpienie wytrwania
odejście daleko, w noc, do dnia nowego
jak noc gwieździsta wokół księżyca zaczarowanego
tak piękna jest tęsknota, jak jesienna słota
jak oddech milczenia, taka jest tęsknota ...
A ziarno, jeśli nie obumrze, w ziemię wpadłwszy ...
... każdy Ci to powie, każdy ...